Zapatrzeni w powroty wędrujących ptaków, Wielką nocą uśpieni , uwikłani w nicość… W labiryncie zaćmienia trwa diabelski chichot, na głodzie łez wstydliwych - ich słonego smaku.
Niech popłyną strumieniem w niecierpliwe usta, zachłysną nas utratą poprawności znaczeń, kwiląc do snu muzykę kołysanym ptakiem, z namiętności strzelistej jak wysmukła grusza .
Kwitnie czas czereśniowy - lepszego nie będzie, ptaki uwiły gniazda zadziwione ciszą, dojmującą aż słychać skrzypiące gałęzie.
Trwa czekanie okienne - ciszej bo usłyszą, nasze słowo o szczęściu w wiosennej melodii, igra nutą na rzęsie – powiedz skowronkowi.