nutki

nutki

niedziela, 21 kwietnia 2019

Cała jestem ....



W stokrotkach

Pod słoneczym prysznicem, niby w loży La Scali,
słucham boskiej muzyki, wtem dobiega z oddali,
- Adonisie, gdzie jesteś? Znów wpadłeś do fontanny ?

Odpłynęłam na Olimp, a może tylko śni się?
Afrodyta w kucykach ? Prym daję wokalizie...
Wtem z fontany wyskoczył - jak możesz Adonisie!

Lecz on wcale nie slucha oszalały z radości,
wypełnia całą przestrzeń kaskadą złotych kropli,
w oka mgnieniu pod każdą zakwitają stokrotki.

Prycha, łeb na kolana kładzie bez ceremoii,
liznął nos, przybił piątkę, za wiewiórką pogonił.
Ruda ma futro w kwiatki, mnie wpadły płatki w tonik.

Afrodyto gdzie jesteś ? Stokroć zalewa planty
Spłynęła w  pełnym słońcu  rozkosznym  in flagranti,
miłek zakwita w oczach, nad głową bzy, bzy bzy...

Jeszcze od rosy mokra, zachwycona zabawą
cała w polnych stokrotkach, zielona mlodą trawą,
smakuję boski Olimp, pod ławką śpi  ... Labrador

                                                                               
                                                                                        
(aranek)









niedziela, 14 kwietnia 2019

Wyrok




W zawieszeniu

Czy wystarczy gwoździ, cyprysów i wiązów,
kiedy ją zawloką na ostatnią mękę ?
Krzyż zbudują drewnem ze zbutwiałych progów,
zaśniedziałym kłamstwem powiążą legendę,

lecz cóż winne drzewo że było podnóżkiem,
dla pychy podporą, bezwolym narzędziem,
było mu zadrzewiać żywiołową puszczę,
być ptakom dzwonnicą, dla życia wylęgiem,

lecz cóż mogą ptaki w przestrachu bezgłośne,
stworzone dla dźwięków bez boskiej cenzury,
na "drzewie poznania...", czy na zwykłej sośnie,
gdy podciętą gałąź zasłaniają chmury,

chmury też bez winy, oczadziałe dymem,
skażonymi łzami kopuła przecieka,
rzeźbiąc każdą kroplą winowajców imię,
sypią prochy Matki na głowę człowieka.

Czyżby on był winien, ślepiec w blasku złota,
urzeczoy brzękiem, głuchy na wołanie!
Cóż po nim zostanie? Skruszona golgota. 
Jedyną spuścizną - na kamieniu kamień .

(aranek)














poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Diabelskie sztuczki


Peruquois - " Be  yourself" (bądź sobą)


Diabelskie sztuczki

W lustrze nocy sposobi suknię aksamitną,
nasyconą bukietem z nutą tuberozy,
duszna mira zmieszana
ostrym kolendrowym,
spięta gwiazdą ze wszystkich najbardziej bezwstydną.

Dotyk piękna gładkością i formą wyrazu,
jeszcze wzmocni meritum nośnego libretta.
Mefisto wie najlepiej,
- tak pachnie kobieta,
sam doprawił eliksir, by wizja obrazu,

zamykała w ramionach rozkosze oddania,
podkreślając percepcją znamienitość aktu.
Jedną uncję z tysiąca
egzotycznych kwiatów,
poświęci na ołtarzu i będzie odsłaniał,

aż zagiętym paznokciem rozerwie aksamit,
wszak tłem tylko dla dzieła suknie i aromat.
Dla piekielnych finezji
to wartość znikoma
wobec hojnej zapłaty - prawdziwymi łzami.

Usta, oczy, znów usta, zdumione spotkanie
dłoni pochwyconych w gorących zachwytach;
Całopalną materią,
wybuchem księżyca,
sztuką jedną z tysiąca ... 
Dobranoc kochanie.

(aranek)







wtorek, 19 marca 2019

Niezwykły



* * * * * 

Ten dzień był inny niż wszystkie!
O świcie przyfrunął grzywacz,
kroplami słońca pod skrzydłem,
zasiewał uśmiech na szybach,

w południe promiennym światłem,
zakwitły słowa najczulsze
zarumieniły przylaszczkę,
muśnięciem stu faramuszek,

flirt kwiatka zmysłowym oczkiem,
obudził wiosenną pszczołę
i skojarzenia najsłodsze
serwował na podwieczorek.

Wieczorem gdy mądrej sowie
życzyłam pogodne rano,
to grzędę myśli o tobie,
podlewał nów na dobranoc.

Ten sen
był iny niż wszystkie,
roił się aurą wiośnianą,
bluszczem oplątał kołyskę,
usidlił noc w gąszczu ramion.

* * * * *

(aranek)









sobota, 16 marca 2019

Paryż na wiosnę


J
Marc Chagall - Paryż widziany z okna

Paryż na wiosnę

Rudy przez chwilę malował wiosnę,
- Bonjour Maurycy! Cóż to za splin?
(ciut pozieleniał) - To miał być prospekt,
tymczasem z ginu wyskoczył Dżin,
na pół-niebieski i rozdwojony,
jakby paryski błękit weń wsiąkł,
bo z jednej stony serce na dłoni,
z drugiej zatrważa drapieżny wzrok.

Pewnie się włóczył po Montmartre,
aż go przyłapał tęczowy świt
Czarował ławki  i latarnie,
ogłosił konkurs zdziwionych min;
na widok pianki mgły porannej,
w której zamgleni pani i pan,
pluskają się jak w wielkiej wannie,
a paralotniarz rozkręca kran.

Spójrzcie na wieżę - bo ja nie wierzę,
że gwiazdy nocą tu toples śpią!
- Na gołej trawie? Pod mokrym niebem?
- W baśni  "magician of iron ",
wiatr rozsmakował się w Cyganerii,
tańczy kankana pod "Moulin Rouge",
porwał podwiązkę, wsiadł do kolejki
z bułką paryską, prysnął... No cóż.

W oknie Paryża wciąż jak w teatrze,
po dachach łażą nie nasze sny,
Rudy maluje prospekt w antrakcie,
l'amur zaraża zielony bzik,
lśni na bogato paletą  wiosny,
paryskim sznytem choć trochę żal,
przekwitających pierwszych miłości,
w oknie z widokiem Pana Chagall. 


(aranek)









niedziela, 10 marca 2019

Atelier



Dafnis i Chloe : Marc Chagall


Atelier

Przylądek poruszony Newtona kołyską,
inspiruje maestrią, precyzją zachwyca,
rozkrzyczanym dniem cudu wciąż nowy artysta
przybywa bez bagażu, gotowy na wszystko.

Pod rozświetlonym dachem na najwyższym piętrze,
prokreacyjny romans w gwiazdorskiej obsadzie,
wynosi na piedestał w odkrywczym nieładzie,
abstrakcyjne obrazy wypełniają przestrzeń

odłamkami zachwytów, piór, cętek biedronek,
owadów zawieszonych w pajęczynie słońca,
piękni Dafnis i Chloe w pogoni zielonej.

W atelier trwa opowieść nigdy niekończąca,
uwodzi romansowo czarem alchemika,
znika gdy gaśnie światło i milknie muzyka.

(aranek)






środa, 6 marca 2019

Budzenie

Czerwone credo
serce przebite strzałą
w kościelnej kruchcie                    







Kolejna kłódka
odkurzona po zimie
parkowa ławka

















Wiosenne oczko
snuje się na pończochach
nieśmiały promień.



(aranek)