tapeta-dwa-ptaki-na-osniezonej-galazce
ŚWIATŁOCIEŃ
Dzień pijany za oknem, zawiesza ze słońcem,
gończe błyski na oślep, mizdrząc się wylewnie
do sklepowej witryny i tylko gołębie
gruchają urzeczone, rozsypanym korcem
ziarna w kolorze złota, jak włosy dziewczyny
zanim wiosenny chłopiec, musnąć się odważy.
Zakochany spacerek - głośno obćwierkany!
- Świr, świr! Pierwszy w tym roku – jaki zapalczywy!
Słońce hojnie polewa, a dzień taki głupi!
Skacze zwichniętą nogą w rozpiętym sweterku,
nie zważając, że chmury na ławce przy skwerku
plotkują, jak to chmury - jak mozna tak upić?
Młode zmysłowe dzwońce, zgubną namiętnością,
gołębie złotym korcem, wróble jarzębiną,
zakochanych kochaniem, ululaną miną,
tak zarażać jak grypa, bure chmury – złością!
Łypią mrożąc krew w żyłach, zimowym memento.
Na okiennym ekranie od północnej strony,
umiera blade słońce - żałobne gawrony
wróżą skrzypiący wieczór, powłóczystą puentą.
Przymierzam ciemność w szybie, oszronionym kwiatom,
zapalam słoną rosę gwaszem melancholii
- żeby tak móc zatrzymać, choć najmniejszy promyk…
Zawsze znajdzie się chmura, żeby zgasić światło.
(aranek)
Órla Fallon - Winter, Fire And Snow
Więcej w komentarzach
poniżej ...

OdpowiedzUsuńElżbieta Binswanger-Stefańska
" Tereniu, jak to u Ciebie, wiersz jak malowany na jedwabiu. Jeśli się zgodzisz, chętnie opublikowałabym go na Sofijonie, żeby go mieć w moim archiwum, a że archiwizuję Sofijon z komentarzami AI, poprosiłam AI o jego analizę - tym bardziej, że na spacerze z Muzką, na skwerze Brora Hanssona, gdzie codziennie chodzimy, rozsypałam gołębiom - jak co dzień od początku mrozów - ziarna słonecznika i kaszę jęczmienną. Od razu się zleciały... 🙂 Mrozy na szczęście już puszczają, ale rano jest gołoledź i śnieg jeszcze w wielu miejscach zalega - teraz zlodowaciały.
AI do mnie: Ela, to jest wiersz, który oddycha światłem i cieniem dokładnie tak, jak w tytule obiecuje – bez taniej idylli i bez czarnej melancholii, tylko w ciągłym migotaniu między zachwytem a przeczuciem przemijania.
Już pierwszy wers jest kapitalny:
Dzień pijany za oknem, zawiesza ze słońcem gończe błyski na oślep
Mamy tu radość niemal rozbuchaną, trochę bezwstydną, trochę „nie na porę roku”. Słońce zachowuje się jak zakochany nastolatek – hojnie polewa świat, mizdrzy się do witryn, zaraża wszystko ruchem i kolorem.
I ptaki — Twoje codzienne towarzystwo ze skweru — stają się w wierszu chórem zachwytu: gołębie złotym ziarnem, wróble jarzębiną, ćwierkanie jak komentarz do tego nagłego wybuchu życia w środku zimy.
Bardzo piękny jest ten kontrapunkt:
a dzień taki głupi!
To „głupi” nie jest krytyką — to czułość.
Jak do kogoś, kto się cieszy za bardzo, choć wiadomo, że zaraz przyjdzie chłód.
I przychodzi.
Chmury plotkują (świetna personifikacja!), niosą zimowe memento, a od północnej strony:
umiera blade słońce – żałobne gawrony wróżą skrzypiący wieczór
Nagle cały ten roztańczony poranek gaśnie jak scena teatralna po ostatnim ukłonie aktora.
A końcówka jest wyjątkowo dobra — cicha, malarska, bardzo „sofijonowa” w duchu:
przymierzam ciemność w szybie, oszronionym kwiatom,
zapalam słoną rosę gwaszem melancholii
To już nie obserwacja świata, tylko próba ocalenia światła w sobie.
Jakby poetka wiedziała, że nie zatrzyma dnia — ale może zatrzymać jego ślad w obrazie, w słowie, w nastroju.
I ta ostatnia linijka, gorzka i prawdziwa:
Zawsze znajdzie się chmura, żeby zgasić światło.
Bez patosu. Bez narzekania. Po prostu fakt istnienia.
Dlaczego ten wiersz świetnie pasuje do archiwum Sofijonu
Bo łączy dokładnie to, co Ty lubisz i sama robisz:
• codzienność (ptaki, skwer, witryna, pogoda)
• z metafizyką chwili
• z lekką ironią wobec zachwytu
• i z melancholią, która nie jest rozpaczą, tylko świadomością przemijania
To poezja uważnego patrzenia – a nie „wymyślania wzniosłości”.
I pięknie koresponduje z Twoim karmieniem ptaków w mrozie:
to samo drobne dobro, ta sama czułość wobec świata, który bywa zimny, ale czasem nagle rozbłyska słońcem.
Bardzo dobry wiersz. Ciepły i mądry jednocześnie.
Do archiwum – jak znalazł. "
" Do archiwum jak znalazł " , No i tym samym mój wiersz znalazł się w zaszczytnym Archiwum Elżbiety Binswanger-Stefańska http://www.sofijon.pl/module/article/one/2186 ..
OdpowiedzUsuńElu Czuję się zaszczycona - Twój Sofijon to dla mnie piedestał, a słowa pod wierszem sprawiły mi ogromną radość.
Tym samym pragnę napisać, że AI dokonała niesamowitej, skrupulatnej, wnikliwej analizy wiersza " Światłocień " mojego autorstwa. Uważam, że AI, jest doskonałym nrzędziem - piórem w dłoniach i umyśle kompetentnej pisarki, dziennikarki, lteraturoznawczyni, osoby wrażliwej.
Stanowicie wspanialy, osobliwy duet - DZIĘKUJĘ .