nutki

nutki

niedziela, 3 listopada 2019

Zachwyty





Zachwyty


Oddech wyrwany pierwszym okrzykiem;
budzenie zmysłów,
pytyjski widok,
wyklute pisklę,
ochronne skrzydło,
cud kiełkowania magicznym szyfrem.

Oczekiwanie wciąż nowych doznań

srebrzystym kluczem
pierwsza świadomość
przy mlecznej stróżce
zapach, spojrzenie...
Nowym doznaniem słodki błogostan

zdarte kolano, strzała Amora 
niby zderzeniem z prawem ciążenia, 
dlaczego boli, zachwyty zmienia
złotym olśnieniem wiosenna pora
i wszystko dzieje się momentalnie,
czasami nawet tą samą chwilą ?

Przemija zachwyt nim gwiazda spadnie
w nocnym motylu gdy go przyszpilą.

Tyle tych gwiazd co łez - bez liku,
aż powszednieją świeże pierwiosnki.
Przybywa w puli nowych zachwytów,
w smak miodu wdziera się piołun gorzki...
W ostatnim akcie przeciągnie smykiem
spektakularnie w ramach odwetu
zaskrzypi nagłym adagio skrzypiec
zachwyci ciszą... Koniec oddechu...




(aranek)





Epitafia






Tu śpi w pokoju wreszcie Ludwik,
co całe życie sypiał w kuchni.


Tu miał być Jerzy lecz nic z tego
Przestał się bawić w chowanego.


Pochyl się dziś nad moim grobem
choć jestem sztywniak nic ci nie zrobię.


Jeśli zatrzymasz się tu Madam,
to uroń łezkę, bowiem Adam,
niezwykle  hojny był dla dam …


Tutaj spoczywa elita Eli
w jej limerykach błogo usnęli.
 

Pochyl się i przeszukaj
tu leży pół faceboka .


Tu leży dopust boży,
Messenger  się wyłożył .


Tu grób zbiorowy twoich „emotek”,
nie żałuj dla nich łzy macoszej.


Wiatr nad grobowcem
też pokraśniał,
tu leży moja wyobraźnia.


Przystań przechodniu
pochyl  głowę 
i nie roń łez gdy plastikowe.


(aranek) 




wtorek, 22 października 2019

Mazurska jesień






Mazurska jesień


Wiatr szantę kołysze w opuszczonej łodzi,
z pomostu do wody bursztynowy puszczyk,
skacze "au naturel", słoneczku nie szkodzi
- jeszcze zarumieni owoc dzikiej gruszy,
słodko-winne jabłka pospadają z nieba,
perskie oko błyśnie na piórkach cyranek,
w kryształowej tafli na wpół zgięta wierzba,
podgląda jak pluska jej złoty kochanek.

W słońcu chmara wyznań dojrzewa szelestnie,
milion pocałunków w wirujących płatkach,
złotem malowane (sam Klimt moczył pędzle),
listy w cennych kroplach, krztynę mam na wargach,
kilka za kołnierzem - przeczytam wieczorem,
razem z ćmą srebrzystą przy miodnej nalewce,
aż snem się rozmaże pozłacany wzorek

osnuty legendą – tylko zdmuchnij świecę.
Mak w płomień zasiany, a kto drzwi zakluczy?
Ułożone do snu starych legend strzygi...
W bukowej alei, rudy kocur mruczy;
nawet w żywokoście słoneczne fastrygi,
w krzyżykowym hafcie, na nocnym stoliczku,
ciszy zatopionej w pułap bielusieńki,
kropli snu zastygłej, tą łzą na policzku,
którą w słoneczniku, ptaki jedzą z ręki.


(aranek)













piątek, 11 października 2019

Wiolonczelista



Wiolonczelista - Marc Chagall



Wiolonczelista


Cicho, cichuteńko wszyscy już posnęli.
Malarz co przed chwilą siedział przy kominie,
w księżycowej pełni posłanie wyścielił.
odkąd się poznali jesienią przy winie,
niebo malowane gruntują anieli,
rozpinając płótna na krosna olbrzymie.
Zaprosili "Muza" - tnie na wiolonczeli.
Tak wielki że nuty wchodzą po drabinie,

żeby opaść z góry posuwistym ślizgiem
na srebrnych uwięziach, naprężonych ścięgien,
rozbrzmiewa wyrokiem żałobne requiem,
ludzkie sny przenika umierania lękiem.
A kto go tu prosił, żeby wzniecał trwogę?
Dwulicowy grajek w białej rękawiczce,
patrzy z góry chytrze - pochwycę tę kozę,
zagra mi jak zechcę, trudne drugie skrzypce.

Koncert na dwa smyki, rozmodlony mrozem,
rozwiał siwe wici, kacerki pościskał.
Nikt, przez sen nie słyszał jak jęczała koza,
delikatną nutą na anielskich skrzypkach.
Nikt nie dostrzegł w oku  zastygniętej gwiazdy,
ścięte arabeski umierały ładnie,
szpakowate drzewa, oniemiale dachy,
rwały siwe włosy… Na kogo wypadnie ?


(aranek)









poniedziałek, 30 września 2019

Mokre pelargonie




Mokre pelargonie


Dzień mokry deszczu - wpadasz coraz częściej,
płynę ulicą nasiąkniętą twoją
łzawą melodią, na włosach się roją
kropliste pszczoły, ułudnym diamentem.

Gorzko smakuje przemijanie piękna...
Letnie schronienie w rozpalone lato,
opada na dno wraz z złotą komnatą -
listkiem po listku przepada w odmętach.

Płatek za płatkiem mokną pelargonie,
z rozdygotanym, czarującym świerszczem,
przemienił wszystkie w rubinki czerwone,

Płomienny pasjans ułożyła jesień;
Komu rubinek nutą deszczu spadnie,
spłonie czerwiennie i skruszeje ładnie.


(aranek)




czwartek, 26 września 2019

Ślady - inspiracja powieścią "Cień Zegara Słonecznego " Jolanta Pietz





Ślady                             (Joli Pietz)



Przywierają kreśląc mapę papilarną,
mgnieniem chwili,
połapane cząstki życia;

Łuna w sercu,śnieżne roje płatków czarnych,
smak migdałów w kołysance nuta czysta
pulsem ziemi rozedrgana, ludzkim lękiem
zaduszony krzyk pisklęcia, kiedy z gniazda
ciemną nocą na zatratę wyszarpnięte,
skarb w kieszeni - rozpalona niby gwiazda,
zwykła pestka z tej brzoskwini która latem
zaszczepiła w pocałunkach słodki nektar,
błysk miłości nie skażonej przemijaniem,
tkliwość liści zapleciona w twardość drzewa.


„Rany długie i głębokie, jak jeziora”,
krwawym śladem zapisane w mroku grzęzną,
zegną gałąź lecz jej złamać ból nie zdoła,
bo cierpienie jest wpisane w człowieczeństwo.


W okamgnieniu jak kartograf doskonały,
dniem i nocą w ludzkim sercu znaczą drogę.
W kołysance są rodzynki i migdały,
słodko - gorzko, a u kresu traktu...


Człowiek,


pełen, śladów drogowskazów, blizn i cierni,
czas zaplącze babie lato w splot wydarzeń
natchnie życie żywym srebrem wśród kamieni,
gdy wskazówka przemknie cieniem na zegarze.




(aranek)








sobota, 21 września 2019

Herbatka ...




Czapla w Hyde Park


Herbatka w Hyde Park


W parkowej knajpce przy filiżance,
dyskretnie zsuwam milowe buty,
na trawie seter urządza harce
w jaskrawym swetrze (nieco papuzim).
On, nie przejmuje się bon tonem,
barwa to atut (hau), artystyczny,
szare wiewiórki są zachwycone
więc demonstruje esprit foniczny.

Przylgnęła kuma deszczowa bryza,
szpaki z ciasteczka dziobią okruszki,
przymykam oko i wnet odpływam
a wtem, ni z gruszki, ni to z pietruszki,
ponad kobierce z wilgnego pluszu
przyozdobione skruszonym liściem,
obłok w wykwintnym mknie kapeluszu,
królewską broszką razu, po raz błyśnie.

"Angielska piąta" z nutą wolności,
może skorzystam i też coś powiem...
Swoi fałszują za marny grosik,
a obcym, faux pas, więc - Twoje zdrowie

"Earl grey" Królowo! (pański zwid chwytam)

- Thank you, my dear, powiedz co myślisz...
- Nie dość już słów na wietrze (pytam)...
- Jeślli szlachetne, wykrzycz lub wychlip,
obudź się ze snu i otwórz serce.

Wzuwam trzewiki wielomilowe,
płacę napiwkiem za złudne szczęście
i za skuteczny halucynogen.



(aranek)