obraz : Irine Gendelman
Nowa fala
Stąpa na szpileczkach dookoła rynku,
jednym łzy wyciska innym kapie złotem,
tańczyło na rzęsach dla pary cytrynków,
w transie pierwszej randki,
flirtowało z kotem.
A mnie ominęło, zamieniło w sowę,
zaspaną w południe hiobowym obłokiem.
Perliła jezioro dla "zwyczajnej łyski",
szastała się srebrem aż fircyk oniemiał,
świetlane promesy rozdawała wszystkim,
hojnie dysponując,
świetlane złudzenia.
A ja bez korony olchą w rannych cieniach,
osowiała świtem aż świt poczerwieniał.
Jutrzenka zwabiła różowym diamentem,
beznadziejne serce przylgnęło do fali,
bajeczny plusk wody, debiuty łabędzie,
cud przędzy pajęczej,
gdy zabliźnia rany.
Dla mnie okruch nieba lśni nad szuwarami,
na piórkach cyranek pomiędzy brzegami.
Pomiędzy brzegami, pomiędzy słowami,
przemyka się życie, niewidocznym szlakiem,
na cienkich szpileczkach drobnymi kroczkami,
w źdźbłach trawy przystaje
każdy dzień jest ptakiem.
Mnie szpak na gałęzi i różowy diament,
barwny okruch szczęścia na piórkach cyranek.
(aranek)
Stąpa na szpileczkach dookoła rynku,
jednym łzy wyciska innym kapie złotem,
tańczyło na rzęsach dla pary cytrynków,
w transie pierwszej randki,
flirtowało z kotem.
A mnie ominęło, zamieniło w sowę,
zaspaną w południe hiobowym obłokiem.
Perliła jezioro dla "zwyczajnej łyski",
szastała się srebrem aż fircyk oniemiał,
świetlane promesy rozdawała wszystkim,
hojnie dysponując,
świetlane złudzenia.
A ja bez korony olchą w rannych cieniach,
osowiała świtem aż świt poczerwieniał.
Jutrzenka zwabiła różowym diamentem,
beznadziejne serce przylgnęło do fali,
bajeczny plusk wody, debiuty łabędzie,
cud przędzy pajęczej,
gdy zabliźnia rany.
Dla mnie okruch nieba lśni nad szuwarami,
na piórkach cyranek pomiędzy brzegami.
Pomiędzy brzegami, pomiędzy słowami,
przemyka się życie, niewidocznym szlakiem,
na cienkich szpileczkach drobnymi kroczkami,
w źdźbłach trawy przystaje
każdy dzień jest ptakiem.
Mnie szpak na gałęzi i różowy diament,
barwny okruch szczęścia na piórkach cyranek.
(aranek)







