nutki

nutki

sobota, 24 października 2015

Na brzegu namiętności





Autorka obrazu: Irene Scheri



*Wariacje na temat pana B*

„Motywem losu” wnika we mnie
jak morze, kiedy kruszy skałę,
zachwyca rytmem i bezwiednie,

zanurza w rzece, gwiazd plejadę.

Lekkim akordem ( jak cykada),
witalną pieśnią drga na zmysłach,
spływa kaskadą w wodospadach,
nutą rozdaje afrodyzjak.

Nurt zrywa tamy, szuka jezior,
falują kręgi w żywej wodzie.
Zmiennością lustra bawi „scherzo”,
zatraca skale i proporcje.

Puls ziemi wzmaga się w obiegu,
(w kokonie światła mrużysz oczy),
bliskość i tkliwość, brak oddechu,
na szczyt ekstazy wejść i skoczyć!

Potem zastygnąć w kontrapunkcie
i nie wiem - cud to? Czy alchemia,
gdy wulkan spływa na poduszkę,
symfonią pana Beethovena.

aranek





wtorek, 20 października 2015

Odbijany





*Trofeum
Prezio sekcji tenisa z Warszawy,
(małej postury, nieco cherlawy),
przepadł kiedy gracz z Konga,
wziąwszy go za  ping-ponga,
zatknął  na lasce rodowej buławy.

*Wyleczony
Wpadł trol do baru koło Pułtuska,
czkając powtarzał wciąż –„wina Tuska”.
Zrzedła mu mina,
gdy zamiast wina,
kelner mu nalał. Teraz ma guzka.

*Oniemiały
Mały polityk z wielką ambicją,
miał wielkie problemy z koalicją –
szukał porozumienia,
aż skutecznie oniemiał,
gdy stał się dla siebie opozycją.



*Stara bajka        
Tańcowały żabcia z rybką
rybka gibko, żaba brzydko,
a dziad siedział
i powiedział -
rade, rade faworytko.


niedziela, 11 października 2015

Do odwołania...




*Zamknięte          

Zamknę okno bo jesień gasi róże w ogrodzie,
chłodnej dłoni dotykiem pozostawia swój grawer.
Zmierzch wypełnia się lękiem - nic już więcej nie powiem,
nawet księżyc drwi ze mnie, za jej czarnym wachlarzem.

Zamknę drzwi gdy październik (lichy) pcha się w zaparte,
melancholią polewa, suche nitki przemoczył.
- Ciebie nie ma, lecz serce pozostawię otwarte,
tak na wszelki wypadek, gdybyś nocą zabłądził.

Zamknę wiersze i listy tęczą myśli owinę,
bo wiatr, strąca z ust słowa i roznosi w nieznane.
Najcieplejsze zachowam w popielniku  na zimę,
może noce rozświetlą, jeszcze tlącym się żarem.

Zamknę w czułej pamięci, sny pękate od marzeń,
fajerwerki pod niebo, zachrypnięte słowiki,
sypnę karmą złocistą dla aniołów w zegarze -
niech rozszepczą tę jesień, echem letniej liryki.

Przymknę oko na chwilę, może prześpię tę porę,
wiosną  zbudzę się - a... psik! Chyba zimy nie było?
Nos łaskocze motylek – co jest? Piątek czy wtorek?
W  trawie kwitnie rumieniec
  – ależ  pięknie się śniło!  



piątek, 2 października 2015

* * *





Stuknięta

Pogoda  gburowata (z tych, jakich nie znoszę),
kasztanową  pleciugą snuje się po mieście,
 a pomiędzy kroplami -  rubinowy groszek,
potrafi wybić z głowy, nie jedno- skutecznie.

Natura  wie co robi rozsyłając wici,
tu niteczkę przywiała, przewiązała listy,
tam  jarzębiak polewa na łeb  gitarzysty,
a ten pozrywał  struny i złowieszczo syczy -

może być jeszcze gorzej, spadną gruszki z wierzby
(tu wystrzelił jak z procy), stuknął w nos żołędziem.
Pociemniało nad  głową, ptaki się rozpierzchły,

żywopłot odwzajemnił uściski draśnięciem,
zadrą aż do żywego i oczkiem w pończosze,
więc szastam się stuknięta z przysłowiowym koszem.