Zakochani w Świętach
Codzienni pędzą zdyszaną strefą,
łapią okazje
Komunikują się przez telefon,
lecząc afazję,
głoszą morały, stojąc w kolejce
w przychodni zdrowia,
nawet o tęczę mają pretensje,
do pana Boga.
Chodzą w procesjach na "boże ciało",
wolą nie wiedzieć,
że u nich nadto gdy innym mało,
karmią się gniewem.
Tyle na głowie - kto by pamiętał,
że gdzieś na świecie;
Głód, rozpacz, wojna - u nas kolęda
więc po obiedzie...
Spłynie do wina, nutą na szczęscie
ulula dziecię,
takie maleńkie jak ludzkie serce,
skąd może wiedzieć,
że w Jego domu są takie miejsca
gdzie pedofilom...
- Może nie teraz... Teraz od święta
jest czas na miłość...
Dopięte gwiazdy w anielskie włosy
wśród nocnej ciszy,
kapią wzruszeniem na cztery głosy
chórem słowiczym...
Świąteczni wyślą pretensje niebu
(tym razem małe),
- do pełni szczęscia zabrakło śniegu,
mogły być białe .
(aranek)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz