nutki

nutki

niedziela, 27 marca 2022

Zanim kur zapieje ...

 


Mariupol przed wojną



Zanim kur zapieje…



Ciemność jeszcze pełna boskiej obecności,
z wolna ustępuje poranionej zorzy,
kur skrzydła prostuje, kurz z niemej ikony
osiada na słowa „ jeden z was mnie zdradzi”.


Milczenie jak pocisk ma kształt dyplomacji.
Na niedzielny obiad, wiatr niesie bezradny
mentorską przypowieść „synu marnotrawny”,
podajesz milczenie owiec bez pasterza…


Czas wojenny nagli - winnice przemierzać,
latorośli dojrzeć, oczyścić, pojednać!
Na ucztę zaprosić- matkę i żołnierza ?
Umyć nogi, ręce, odmówić „ Ojczenasz”…


Umiera Mariupol serce boskiej matki.
Za jednego złego – miliony ofiary.
Komu dobry pasterz dziś pobłogosławi
i słowo, po słowie przypomni Dekalog ?


Zanim kur zapieje… Pomni przykazaniom,
wstrząśnięci pociskiem - prawdą niemoralną,
pogrzebią zabitych, zranionych opatrzą,

powrócą krzyżową,własną ludzką drogą,
ukamienowaną nie lawirowaną
i nie będą pytać bo i nie ma kogo.

aranek









środa, 23 marca 2022

W ciszy

 


obraz : Edward Munch " Krzyk"
jeden z seri czterech obrazów " Fryz życia" (1892-1895)



W ciszy



Kłaniam się Panu, Panie Prezydencie Zełenski
gdy patrzysz w oczy światu, po prośbie przenajświętszej.
Słychać w niej krzyk dramatu niemierzalnej udręki,
płacz  zrozpaczonych matek, dzieci modlące szeptem,
serca brzmienie w huk strzałów armatnich, zapędzone...
Przystajesz na tę chwilę, ciężkich łez połykaniem,
poproszę razem z Tobą – racz wysłuchać go Panie...
- Raczcie go wysłuchać, przed  bezlitosnym pogromem.
Ratując Ukrainę, ratujemy planetę.
Jest ważny obraz Muncha – w nim wizja wielobarwna:
Na rozpalonym niebie krzyczy żółć, granat, czerwień
z tajemniczym zapisem – sygnaturą " wariata ".

W gromowładnej symfoni, nie spopieleje ziemia,
bo gdy zamilknie człowiek, wszystko straci znaczenia …



aranek




wtorek, 22 marca 2022

Stare szaty króli..

 


Maska wenecka
https://www.psychologies.ro/dezvoltare-personala-






Maski spadają



Kontrahent ”Reeboka” oszalał …
Z dnia na dzień interes mu zmalał…
Był szczyt i prosperita!
Wpadł w dół gdy kwit przeczytał:
Zabieraj hita i wy..e..alaj!

*

Leon z Marleną w mieście Ełk,
dom rozbierają, aż do więźb.
Palą ponadto,
ciuchy z Decathlon,
dom urządzili z Leroy Merlin.

*

Bojkot Nestlé! Nie miaucz Mustafa!
Sprawa jest taka - koniec Kit Kata.
jutro kasza i myszy,
potem, coś się wymyśli...
Ja bez cafe, też mam absmaka ...



aranek











https://oko.press/firmy-ktore-nie-wycofaly-sie-z-rosji/ 

piątek, 18 marca 2022

Wilkołaki



https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/zblizenia-skala-szarosci



Wilkołaki



W okamgnieniu mieszka chwila jedna z wielu,
przyczajona pełnią ciszy, czasem przeszłym.
Zapalona dzikim mniszkiem, gdy na przekór
pod cmentarnym płotem, o tych co odeszli
przywołuje magią mitów ich mądrości,
sycąc szczodrze dzikie kłącza i korzenie…


Taką wolą odrodzenia z ciemnej nocy
gorzkich ziaren, których siła w głębi drzemie.


W czasach wojen krwawi ziemia, płoną księgi,
tracą posłuch władcy i autorytety,
tylko nocą, tak jak zawsze czuwa księżyc,
od prawieków zmiennym światłem w oczy świeci;
Sypie ziarna srebrne korce, rajskim ptakom,
w pełni Chorsa mąci w głowach ścina gwiazdy,


lub podstępny zsyła koncept wilkołakom
w mroku rosną góry truchła, moc nieprawdy.


Niebo pęka gdy po nocy w poranionym
cudzie życia, ponad ziemią świt przyklęka... 
Spopielałe wstaje słońce i wygnanym
ze swych domów 
zwykłym ludziom, modli szczęścia
w głos skowronka zasłuchanym... Wiatr wymiata
pod cmentarnym płotem mniszka, puch rozwiewa.


Znów na wielkiej górze z truchła wilkołaka,
wzrosną mity tego świata i nadzieja…



aranek






środa, 16 marca 2022

Aktualizacja wiersza z 18. 11. 2015r.

 








Autor obrazu - Janusz Sokołowski z Charlęża






Na światowym bazarku


Komu baryłkę?
Komu serce?
Nie jeden kupi - kto się przyzna?

I możesz do krwi pióra zedrzeć,
zasadzić się na najemnika,

wymyślać hasła, snuć teorie
bardziej udane lub mniej zgrabne,
(kontrowersyjnie, czy roztropnie?)

Możesz!

Dopóki handlu z diabłem,
nie zaprzestaną ZDRAJCY świata,
którym mamona jedynym bogiem!
Póki nie zechcą pozamiatać,
gdy kupczą nawet,
pod boskim progiem.

Komu kobietę,
Komu oczy?
Nerka cenniejsza, niż antyki!
Zbiegły się hieny , też z Europy,
(szczekają w akcie hipokryzji),

gdy na igrzyskach już po wszystkim.
Płomienne hymny pod publikę,
można zdjąć białe rękawiczki -
potrójna whiski i sępy syte.

Maluczkim, koncert na uczuciach -
wszystko na sprzedaż,
co popadnie!
Zdrajcy okrakiem w trefnych łupach,
palą ogarki w spółkach z diabłem.

Kto "winowajcom" podłoży ogień?
Komu meczety solą w oku?
Kto sieje zamęt, wznieca trwogę,
biorąc zapłatę
za święty spokój?

Komu opłaci się ta wojna?
Warto przypomnieć tu - ad vocem
znanych statystyk, że historię
pisze ten sam, choć zmienny procent.

Potem cokoły i pomniki,
Na chwałę hossa - sny dostatnie,
po chudych tłustsze ciut karmniki,
mięso dla wszystkich – nie armatnie.

Kto komu?
kogo diabli wzięli?
A kto, za starym porzekadłem,
tak jutro wyśpi, jak dziś ścieli...

Kto zgarnie fanty w tańcu z diabłem?


Ps.

Zamiast udawać robić ściemę
i po kryjomu się bogacić,
Dopiszcie morał...
- Wyznaczcie cenę!
- Wyznaczcie cenę!


ZA POTWORA


- Kto zapłaci ?



wtorek, 15 marca 2022

 


Irina Maniukina - ukraińska pianistka ,
po raz ostatni gra na fortepianie w swoim rodzinnym domu,
zbombardowanym przez rosyjską armię.




Pożegnanie



Pianistyczne ćwiczenie Mistrza Fryderyka,
rozedrganą muzyką w zburzonej przestrzeni,
składało rozsypane, bezsensem schronienie
w spójną całość melodii, czułość pianissima

łzy, zmieniając w kryształki, szum wiatru w rozmowę
kołysanej wikliny, nieziemską etiudą.
Otuliło pastuszka, przed wichrową burzą
rozpylonym obłokiem wypełniając grotę.

I nie było już grzmotów, chociaż drżała ziemia
wyzwolona z pór roku, bliska jak skurcz serca
z czysto brzmiących akordów, etiudą Chopina.

Dreszcz przebiegł po klawiszach, kurz przylgnął do tętna.
W tym miejscu, już na zawsze muzyką zostanie.
Ptak zaobrączkowany - czas na pożegnanie…



aranek




Tę etiudę wykonywała pianistka na Pożegnanie
A - Chopin - Etude As-dur op.25 n 1







Brama

 

Fot. Ludmiła Sabadini, autorka obrazu.



W wiosennym rozgwarze 


Mrużę oczy, chowam w słońcu stary tydzień,
na cmentarzu dzięcioł bębni nowej wiośnie,
tutaj nigdy prostych pieśni się nie wstydzę,
wiatr poplącze, nawet te najbardziej proste.


Ludzką miarą (łez prawdziwych) - spłacam trwanie,
tej jasności, w której pławią się poranki,
takie piękne, aż ze szczęścia popękane,
myśli miękkie, jakby w ciszę wpleść rumianki.


Domki z kart, przehulał wiatr z aniołem stróżem,
teraz zwiewa smutne skrawki, chociaż wcześnie,
zanim z rosy wyschną w pąkach ścięte róże,
zgaszą światło, bo ktoś musi nawet we śnie.


Jutro zwiążę, koniec z końcem na pętelkę,
srebrny guzik przepadł w oknie czarnej ramy -
wszystkie szczelne, tylko jedno niedomknięte,
to z widokiem, dawno przeterminowanym.


Blask diamentów - dziś za koncert jest zapłatą,
aż się dzięcioł zapamiętał w tym rozgwarze –
jakby wbijał epitafium w wieko świata -
" w kwiecie wieku - wiosna przyszła na cmentarze".




aranek