nutki

nutki

sobota, 7 listopada 2015

Ktokolwiek widział ...

Wolontariusze schroniska Psie Pole z Racławic w woj. małopolskim uratowali 10-letniego oślepionego psa, który w strasznym stanie błąkał się w kamieniołomie porfiru w miejscowości Zalas k. Krzeszowic.
Witek to najlepszy dowód, jak okrutny potrafi być człowiek. Ktoś wyłupał mu lub wypalił oczy. Pies nie ma wielu zębów, miał też mechaniczny uraz jąder. Był całkowicie skołtuniony i wychudzony. Na dotyk człowieka cały się kuli. 
/  2 dni temu podała Redakcja Radia Zet/
http://wiadomosci.radiozet.pl/





Pod zdechłym Azorem



Cały dzień zamiatał niebo,

a teraz z podkulonym ogonem,

jak zbity pies, nie patrzy spode łba.



Psia pogoda nastała.

Łaska pańska  wylądowała

na kosmatym  grzbiecie.



Przecież niebo pozamiatał,

podlizywał, obszczekał
sąsiadów i czytał

bez mrugnięcia
prosto z oczu,


aż poczuł psi swąd.



czwartek, 5 listopada 2015

*~~*~~*~~*







Przebudzenia

Krzyk synogarlic, zwinął sen o siódmej rano,
odgarniasz zaspę, jeszcze pełną czułych strzępków,
zaparzam gwiazdy w kubku kawy „po wiedeńsku”,
na do widzenia, pachniesz gorzką czekoladą.

Eukaliptusem szczypie mydło pod prysznicem,
zaparowane lustro, Amor przebił strzałą -
obudź się wreszcie (syczy czajnik - wciąż to samo)
i siódme niebo spada w dzień, banalnym kiczem.

Goodbye My Darling, to nie pora na słodycze,
(na dnie kieliszka przysechł winą znany motyw),
za oknem w mleku kąpią się synogarlice,

jedna ma twoje, uśmiechnięte, czujne oczy. 
Twój szept połykam, kiedy jesteś blisko przy mnie -
niebo kochanie… Czasem, też jest nieprawdziwie.



wtorek, 3 listopada 2015

W zamodleniu świec





Teleportacja

Osłonię cię od złego wiatru,
od czarnych maków w koszmarnym śnie,
zmarznięte dłonie wsunę w światło,
na jedną chwilę, zawrócę bieg

z cmentarnej drogi niepamięci
w echo tajemnic, co jeszcze w snach,
twój  bunt że grzeszą nawet święci -
mała dziewczynko z minionych lat.

W śmiesznych kucykach pod beretem,
blaskiem kasztanów w podcieniach trosk,
gasnącym w środku dnia, uśmiechem,
który przez lata topniał  jak wosk.

Zawróć! To nic, że zimne dłonie,
gdy beret pełen życiowych prawd,
przytulnym szalem cię osłonię,
w schronie zapalę czerwony mak.

W płomiennej świecy zamodleniu,
dojrzewaj chwilą, by kwitnąć łzą,
a ja do ciebie, cierń po cierniu,
w rozkołysanki wiosennych łąk,

gdzie uśmiech dziecka pachnąc miętą,
rozkruszy nawet najtwardszy głaz -
Mała dziewczynko - czy pamiętasz?
Czy dziś ten uśmiech, wciąż dla mnie masz?

/Aranek/