nutki

nutki

sobota, 24 stycznia 2015

Hello - misiek :)





*** Sen nocy zimowej

Ech ta wiosna – kusicielka!
Wciąż rozsyła telegramy,
bałamuci  elemelka,
wpadł do kuchni rozćwierkany,

a  ja leżę, bo nie wierzę.
bałamutka pisze listy,
sama siedzi na Riwierze,
egzotykę  miesza z whisky.

Błyska oczkiem od pierścionka,
zakołysze starym styczniem,
ja poczekam na skowronka -
jeszcze będzie sympatyczniej.

Stary niedźwiedź mocno zasnął,
za to zbudził się pierwiosnek,
misio przez sen głośno mlasnął -
potem poszedł... Witać wiosnę?

Ja tam leżę - mówię szczerze,
zaciągnęłam story w oknie,
z takim jednym nietoperzem,
który czuje się samotnie,

bo wybudził się za wcześnie
i  jest nieco skołowany.
Ja na sofie, on na krześle,
a na stole …Białe damy?

Ufff … Nareszcie  dzwoni budzik!
Basta dla wiosennych zwidzeń.
„Misio – mógłbyś  się obudzić,
zimą, też jest sympatycznie”.



piątek, 23 stycznia 2015

Ostatnia fraza




 Marc Chagall





Skrzypek 

Świat cmokał głośno, gdy na daszku
czarował  muzę brzmieniem skrzypiec,
aż  rozgadany (po hebrajsku)
tłumek plotkarek, piał w zachwycie –

„zamówił frak na obstalunek!
Wysoko mierzy - on wielki pan!
Zahaczył smykiem wielką chmurę,
że dziura w niebie..." 

A kiedy grał…

To łzy, czy nuty? Nie odgadł nikt -
płynęły z nieba rzewnym deszczem...
Zastawił duszę,  buty i wstyd,
żeby w podniebnej grać palestrze.

Przyszli, nim zdążył wejść na strych,
"brudny łachmaniarz, chudy jak kość!
to zwykły Żyd - on nie wart nic!”
Zamilkła sfora, gdy lekko drżąc,

Czułym dotykiem namaścił  smyk,
okruchem szklistej kalafonii,
jęknęły skrzypce, spłynęły łzy
(świat go opuścił  - czy zapomni?)

Spadały gwiazdy na ratunek,
czas oddech wziął na jedną frazę,
gdy z Panem robił obstalunek,
smykiem odmierzał swoją miarę.

Ostatnią nutę, zagłuszył  fałsz!
Pęknięta struna w kałuży krwi…
Do nieba boso… On wielki pan!
Kłaniał się pięknie,  lecz nie na bis…