nutki

nutki

środa, 8 stycznia 2025

Wszyscy razem...



W odpowiedzi na zapowiedzi
HELI 
 krasnoludów i trolli ...


 💃👠👑🎻🥁🪇🎷


GRAMY ‼️

Od początku do końca świata 
 i jeden dzień dłużej 

Panie Helu - pan tu nie stał!.
Proszę grzecznie, iść już stąd.
Nie dla pana ten piedestał,
to, nie miejsce, na twój swąd...

"Miałeś chamie... " , dziesięć minut,
wiernych fanów, niezły sztos!
Cóż, pokusił diabeł z dżinu,
zaprzedałeś mu swój los.

Bierz, piątala i s.......aj
Kłuje w oczy, cudzy blask?
Tu, od lat, gra czysta fala,
sam wybrałeś, to co masz.

Pan bezradny, pan tu nie stał,
pan przylepia się jak much.
Czystą muzę gra Orkiestra,
fałszem, trąci szarpidrut!


Siema znów pod koniec stycznia,
nie przeszkodzi żaden głąb,
żadna "k...a polityczna",
Idź do chaty - spadaj stąd!
Jeszcze jedno - sprawa taka,
kto z zazdrości, gryzie szpon
- nie, ma mocnych na Owsiaka

On to My, a My to On 🎶



aranek


Gramy z Jurkiem dla dzieci i dla nas wszystkich
♥️❤️♥️♥️


A Hela ?
Zdradziła przyjaciela. 

🫤😕🤭



 No cóż ...
👏 Hela💃
Miałaś nosa

W moim ogrodzie ...


ZIMA

❄️

Zimowe śmieszki
Rząd dorodnych bałwanów
Orzeł na śniegu

⛄⛄⛄

Zaparkowane
auto przy leśnej drodze
para na szybach

❄️🚙 ❄️


Nowy lokator
Strach z wielkim oczami
w skrzynce na listy.
💌 
  
W moim ogrodzie
Sople wiszą na drzewach
Kroję szarlotkę 

🍏🍏🍏

🦅  aranek




niedziela, 5 stycznia 2025

Niech jaskółka spełni Wasze nadzieje noworoczne w 2025 ...

 



żródło obrazu: https://ciekawostki.online/ciekawostki/633/o-oknowce-zwyczajnej/


W wielu kulturach jaskółka symbolizuje wolność i nadzieję. Jej zdolność do powracania do tego samego miejsca po długiej podróży czyni ją symbolem odrodzenia i powrotu do domu. W starożytnej Grecji jaskółki były uważane za święte ptaki bogini Afrodyty, symbolizując miłość i piękno.

https://as.cmielow.com.pl/pl/ptaki/49-jaskolka




Delichon urbicum



To, ja – po metamorfozie mentalnej:
„Oknówka zwyczajna” w otwartym oknie,
zapatrzona w latarniane romanse,
(motyw zaczerpnięty z muzy noworocznej).

Wymodlona chwila dla tęsknoty i łez
zmieszanych opłatkiem, na tafli wspomnień.
Odlecę za wami ptaszyny, poprzez
ukosy, złe słowa, pod wiatr i słońce.

Otwieram skrzydła, a tam "walc jaskółek"
zakręcił biały świt bez krzywdy i kłamstw.
Zwyczajne życie, zwyczajnych oknówek…
Zatrzymam tę chwilę, nim skończy się czar.

Wywróżę z niej miłość i czułość ptaka
bez granic, paszportu, darmowy lot do gwiazd.
Prawdziwą poezję napędza wiatr
pod skrzydłami, znacząc tajemne światła,

dla poetów i oknówek zwyczajnych...
Zatrzymam tę chwilę, na skrzydłach okna 
żebyś uwiecznił wargami, niech odda 
wieczności zanim, odplynie jaskółkami… 



aranek

 






środa, 25 grudnia 2024

Spokojnych Świąt





Dwa tysiące lat
Lulamy Jezunia
Bomby spadają.

❄️

O płatki z nieba
Topnieją w ludzkich sercach
Noc dobrych życzeń.

🥀

Przekaz dla świata
W Gazie zamarzło dziecko
W żłobie sztuczny bóg.


aranek



środa, 23 października 2024

Melanż jesienny

 


Irene Sheri - Fire





Kaprysy


W alei klonowej naturalny wysp.
Jeden kolorowy, przykleił się do mnie.
A, to ci dowcipniś – spadaj panie klonie!
Ja ? Jestem prawdziwy.
Ty, przyjrzyj się sobie.

*

Wzrasta wartość kruszcu, pod stopami ściele
dywan, złotogłowiem haftują promienie.
Za murem w kościele, trwa przeistoczenie…
Żywa instalacja,
i twarde kamienie,


*

Poznikały wróble, nie potrzeba stracha.
Medialne sensacje z wyrafinowaniem,
karmią homo sapiens, fałszywym ziarnem,
ułuda za macha.
Perspektywy marne,


*

Zatrzymała auto, a wiatr poniósł - „dziwka”...
Przylgnęło cykutą, jadem muchomora.
Akurat nastała grzybobrania pora.
Słowa, są jak grzyby,
Jad lub smak prawdziwka.


*

Od kropli do kropli,
na pajęczych nitkach,
Snuje się sonata, najczystszą ze wszystkich,
nutą delikatną, której nikt nie słyszy.
tylko z buzi dziecka
łzy, jak górski kryształ.

*

Zbieram dzikie dźwięki, na zapas dla zimy,
Rozsypane perły, pozrywane struny,
pejcz wichru w szmer czuły
z liśćmi jesiennymi...
Czar, mruczy, jak Etna,
czy gra Paganini ?



(aranek) 🍁








środa, 16 października 2024

Kwiaciarenka

 


Judaszowiec kanadyjski

* * *

Stolik przy oknie
przyglądam się jesieni
jedząc truskawki.

***

Liść w kształcie serca
wśród Judaszowców burgund
Rozlane wino.

* * *

Kilka kropel deszczu
z twojego parasola
w mojej herbacie.

* * *

Papuga w klatce
recytuje poezję.
Gorzka herbata.


***



poniedziałek, 7 października 2024

TRZEJ KRÓLOWIE wakacji

 



Król Amor

Wierzycie w znaki? Nie chodzi o drogowe, lecz przekazywane przez pokolenia np. rozsypana sól, pająk, buty na stole czyli po prostu: kłótnia, pech, nieszczęście, inaczej mówiąc fatum. Jeśli wierzycie to polecam książkę, która udowodniła mi, że nie ma żadnych znaków, że wszystko co się dzieje, to dzieje się z naszej woli, w głowie a czasem w sercu. W połowie lata, kiedy to postanowiłam wyruszyć na wakacje, przybył do mnie zupełnie niespodziewanie Amor! Ciekawie brzmi? A, będzie jeszcze ciekawiej, bo nie dość że Amor to na nazwisko miał Fati. „ Amor Fati” w czarnym garniturku, zakręcony czerwoną spiralą, kokieteryjny nieco, rozczulający bardzo, momentami magiczny i romantyczny – sypał życiowymi prawdami, to z jednego, to z drugiego rękawa i zajął mi niemal wszystkie wieczory, a kiedy powiedział „ co ma być to będzie, ze mną czy be ze mnie”, zrozumiałam, że czas wziąć głębszy oddech bo szykuje się do odlotu i odleciał: „podszedł do okna otworzył je szeroko i skoczył” Pomyślałam, to jest znak – jaskółki odleciały, zima będzie szybka i mroźna ale dlaczego „Fati”? To, zachowam dla siebie, zachęcając Was moi drodzy do własnego wyjaśnienia zagadki współczesnego Króla „real liryki” ( mam patent na to słowo) – nie pomyliłam się – lepiej ująć nie mogłam. Polecam zatem książkę pt. „Amor Fati” – Jerzy Jakub Wieczorek.

***

(aranek)





Król Karykatur

Zrobiło się smutno i pusto, morze łez, pojechałam wylać do morza, zatem sopockie molo! Uginało się od tłumów wczasowiczów, złote piaski plaży opanowały moje ciało od małego paluszka lewej stopy, do ostatniego włoska, panowało totalne bezkrólewie… Wybrałam się na spacer, po słynnym i niezawodnym Monciaku w poszukiwaniu czegoś co mnie zaskoczy, ucieszy, zdejmie maseczkę leniwej nudy. Nie trzeba było długo szukać… Wiadomo, że tu można spotkać pana w niebieskiej czapeczce siedzącego na małym stołeczku pod drzewem i rysującego karykatury. Wiem, bo mam już cztery spośród, jedenastu wydanych albumów, ale tym razem jest smakowity kąsek – w sam raz na letnią satyrę otaczającej nas rzeczywistości. Tym razem są „ Grube ryby” – nic dodać nic ująć, tylko otworzyć książkę pełną błyskotliwego dowcipu pana Krzysztofa Daukszewicza i grafiki, Pana Lesława Kuczerskiego. Tytuł, adekwatny do zawartości Albumu w przepysznym wydaniu - jest bowiem spektakularnym akwarium„ rekinów ” politycznych (i nie tylko) w ich karykaturalnych odsłonach. Cóż mogę powiedzieć. Dodam że Pan Lesław Kuczerski Z okazji, nie odbycia się wystawy prac w Dworku Sierakowskich został uhonorowany i udekorowany przez przyjaciela Artystę Per Oscar Gustav Dahlberg złotym medalem z napisem „ Król Karykatur”. Z pełnym szacunkiem i uznaniem gratuluję oraz popieram nominację w nadziei, że niebawem galerie w kraju i poza granicami, będą zabiegać o ekspozycje w/wym. Polecam także „ Grube ryby „ w wydaniu albumowym – Lesław Kuczerski i Krzysztof Daukszewicz.


***

(aranek)




Król Piór

Zostawiłam za sobą złote piaski Bałtyku usłane małżami oraz raj karykatur z sympatycznym królem, udając się na pojezierze mazurskie, gdzie ptaki powoli, zbierały się do odlotu. W powietrzu nadal panował upał ale fruwało mnóstwo przeróżnych piórek. Nie zbieram od czasu jak kiedyś okazało się, że w niektórych mieszkają pchełki. Pewnego dnia kiedy, już zapinałam plecak, uległam pokusie i weszłam w posiadanie tylu piórek, że można by z nich kołderkę piórkową. Przeglądałam jedno, po drugim myśląc że trzeba być nie lada ptakiem żeby tyle uskładać. Miały wiele barw, rozmiarów i były nieźle naostrzone, wręcz wycyzelowane. To, nie przypadek, że trafiły do mnie, przez grzeczność pewnej miłej Zuzi właśnie teraz, kiedy w sercu jeszcze tyle ciepłych i śpiewnych, wspomnień z gościnnych stron. Sfrunęły do mnie wszystkie naraz w leciutkiej jak piórko paczuszce z wizerunkiem sympatycznego osobnika z piórkiem na czole, aż odruchowo dmuchnęłam, ale nie, nie odleciało, tak samo jak te w środku – jedno po drugim zapadały w serce i pamięć i nie wiem skąd ale wszystkie tam w środku nabierały wagi, a niektóre nawet ciężaru. Tak „Pan piórko urodził się ptakiem”, który wznosząc się na wyżyny rozdaje swoje piórka i jeśli odleci w cieplejsze strony to tylko po to żeby mu odrosły nowe… Myślę, że dzięki tej lekkości i mnogości książka jest prawdziwym kompendium wiedzy o doznaniach, obawach i odkryciach współczesnego człowieka.

Autorowi gratuluję książki i gorąco polecam „ Piórkiem” Adam Gwara


No to lecę, jeno zabacyć scyty i wrocom - Hej!



(aranek)